Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadania. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 czerwca 2013

LENDRIN COOL II

Lendrin Cool – końcowe podsumowanie;)



Dziś krótkie podsumowanie ostatnich rozdziałów Lendrina Coola II

Lendrin Cool dotarł do pieczary, w której Lendrin Green się ukrywał



Ten zdradził mu tajemnicę i o klątwie swojej go poinformował



Lendrin Cool smutkiem się okrył, ale bratu swemu przebaczył i na pomoc lendrinkę Ailę wezwał



Od razu kiedy pojawiła się uczucie pomiędzy nią i Lendrinem Greenem na nowo zaogniło się od miłosnych promieni



Wypowiedziała czarowne zaklęcie i wszyscy do wioski lendrinów powrócili, cofając się w czasie zarazem



Lendrin Cool znów stał przed tłumem lendrinów witających go po powrocie z wędrówki wyjątkowej.



Najstarszy ze Starych wmawiał mu natomiast, że Lendrin Green na własne życzenie opuścił Wioskę Lendrinów

Dopiero spotkanie babuleńki lendrinowej (czyli Aili, miłości wielkiej Lendrina Greena) przypomniało mu, iż zna on tajemnicę swego brata i jest on tu razem z nim
Oboje na scenę szykowną wyszli i przy wszystkich lendrinach zmusili Najstarszego ze Starych do wyznania prawdy



W wielkim gniewie lendriny były usłyszawszy o podstępie Najstarszego ze starych. Zwołano radę na której wiele ważnych spraw poruszono.
Najważniejszą z nich była ta, że Lendrin Cool Wszechkrólem Lendrinów pozostał;)



The end;)

W przyszłym tygodniu podsumowanie I i II części przemiłych futrzaków...może kolejna się napisze? Pożyjemy....zobaczymy;)
Jutro wieczorkiem „Hania i tajemniczy jogin”;)

Dołącz do nas! Jesteśmy na Facebooku FanPage MaksymDesign


Zapraszam;)

piątek, 14 czerwca 2013

LENDRIN COOL II

LENDRIN COOL to bajka o świecie cudownych stworków. Są tyciuchne, miluchne i służą nam swoją pomocą. Główny bohater to wyjątkowy LENDRIN COOL. W pierwszej części LENDRIN COOL - PRZYJAŹŃ, dowiedzieliście się na czym polega jego wyjątkowość. W części drugiej p.t. „TAJEMNICA LENDRINA GREENA” dowiecie się o nim jeszcze więcej;) Rodziców i dzieci zapraszam do czytania;)






LENDRIN COOL – TAJEMNICA LENDRINA GREENA
Rozdział 12

-Tak to ja Lendrinie Coolu – odparła jak zawsze aksamitnym głosikiem – teraz jednak zaklęcie czarowne wypowiem, które przeniesie nas do Wioski Lendrinów, lecz i daru owego mnie pozbędzie. Jestem jednak gotowa na to, aby życie zwyczajnej babulinki lendrinowej wieść. Z  Lendrinem Greenem u swego boku czuć się bowiem będę bezpiecznie i radośnie zarazem. Spytam was jeszcze czy gotowi jesteście na podjęcie walki o wasze przeznaczenie?
- Oczywiście- wspólnie odparli bracia
-Zatem zaczynajmy- odparła Aila i zaklęcie czarowne wyszeptała.
Wnętrze pieczary wypełniły wiśnie...te same, z których sok przeklęty wypił Lendrin Green. Teraz zaklęcie cofać się zaczęło, a sok na miejsce swoje powrócił, wypełniając soczyście owoce. Kiedy owo widowisko do końca swego dobiegło w pieczarze nie było już nikogo. Wszyscy przenieśli się do Wioski Lendrinów za pomocą czarów wszechmocnych!




 Lendrin Cool, za pomocą czarów Aili, w jednej chwili przeniósł się na wioskową scenę. Tłum rozemocjonowanych lendrinów skandował na jego cześć. On sam stał przed nimi na podeście zbudowanym specjalnie na tę okazję i czuł się tak, jakby kiedyś scenę ową już uwidział. Miał nieodpartą ochotę na to, aby osobiście podziękować mieszkańcom za przybycie i ponownie o wuja swego chciał zapytać.




 Tłum bezustannie szalał. Radość ogarnęła wszystkich. Dopiero interwencja jednego z najstarszych lendrinów uspokoiła lendrinowe stworki, a Lendrin Cool mógł w ciszy i spokoju rozpocząć swą przemowę.
 Powitanie i podziękowania wszystkim przesłał. Wybranym lendrinom dziękował za udoskonalenie jego lendrinowej chatki. Nie krył również wzruszenia, przedstawiając wszystkim biedronka Zdzisia. Tego samego, który tak mocno mobilizował go w osiągnięciu wymarzonego celu. Tego samego, który tak zacnym symbolem się okazał. Kiedy jednak dobitnie i z wielką troską w głosie o Lendrina Greena zapytał...cała lendrinowa społeczność posmutniała...Szarość i przygnębienie ogarnęło wszystkie stworki. Dopiero teraz, obok Lendrina Coola pojawił się Najstarszy z lendrinów i drżącym głosem przekazał mu smutną nowinę:




-Zacny Lendrinie Coolu – zaczął starością rażący starzec – oprócz wiwatów i godnych ciebie powitań mamy również i złą wiadomość do przekazania. Kiedy bowiem w podróży życia swego byłeś i dowiadywałeś się o sobie samych niebywałości, w wioskowej społeczności dramat się narodził.
-Co mam przez to rozumieć stary jegomościu ?– z wielkim zatroskaniem spytał Lendrin Cool
-Lendrin Green w niewyjaśnionych okolicznościach zaginął. Plotkowano,że dziwadła spod starego dębu jatkę sobie na jego nędznym ciele urządziły. Mówiono też o symbolu jego przeklętym, który na panu swym się odegrał za lata w ukryciu spędzone. Jednak nasza Przepowiadaczka w kuli swej ujrzała duszę Lendrina Greena, która padołów Wioski Lendrinów oglądać już nie zamierzała. Zatem odszedł on w nieznane i o powrocie jego nie ma już jakiejkolwiek mowy.- To powiedziawszy skinął na lendrinowe stwory, a te na rozkaz Starego znów wiwaty na cześć Lendrina Coola zaczęły oddawać. Tak jakby o samym Lendrinie Greenie nie chciały już nigdy wspominać.

 Widząc całe to widowisko Lendrin Cool pokornie wycofał się i z desek sceny wystawnej usunął. Smutek i rozpacz ogarnęła jego puchate ciałko. Uszami okrył się i strumieniami łez zaczął się zalewać. Zdziś jednak był bardziej przytomny i widząc zbliżającą się do nich postać, za ucho Lendrina Coola pociągnął. Ten w jednej chwili łepetynkę swoją podniósł i uwidział przed sobą babulinkę lendrinową. Tą samą, która poprzednio o miejscu pobytu Lendrina Greena go poinformowała.

-Lendrinie Coolu- aksamitnym swym głosem przemówiła- nie wierz we wszystko co dziś usłyszałeś! – w tym momencie Aila ukazała mu garść wiśni, które od Pani Lato otrzymał. Lendrin Cool w jednej chwili przypomniał sobie co robi w tym miejscu. Zdał sobie również sprawę z tego, że zna Tajemnicę Lendrina Greena. Przenosząc się z Pieczary Czarownej i w czasie się przeniósł. Był to ten sam dzień, w którym o odejściu Lendrina Greena się dowiedział. Jednak teraz wiedzę miał już zupełnie inną.
 Lendrin Cool na scenę powrócił, aby sytuację ową przy wszystkich wyjaśnić. Na wiecu przemowę swoją głosił właśnie Najstarszy ze starych. Lendrin Cool podszedł do niego i przy licznie przybyłych lendrinach wioskowych ponownie o Lendrina Greena go zapytał:
-Czy aby na pewno Najstarszy ze starych lendrinów w kwestii Lendrina Greena się nie mylisz?
Najstarszy ze starych zmieszany dociekliwością Lendrina Coola pośpiesznie przytaknął i zbywać go zaczął:
- Owszem, mówię prawdę. Odszedł gdyż taka wola jego była.
-Zatem kim jest ów lendrin? – zapytał go wskazując na stojącego tuż obok Aili - Lendrina Greena.




 Tłum oniemiał. Nikt nie spodziewał się jeszcze kiedykolwiek ujrzeć go w Lendrinowej Wiosce. Najstarszy ze starych miotać się zaczął niemiłosiernie i plątać w zeznaniach zarazem. Wiedział już, że walkę o swoje przywództwo przegrał. Wiedział, że nadszedł czas na przyznanie się do karygodnego czynu swego.
-Powiedz zatem wszystkim co uczyniłeś mnie i mojej rodzinie? Przyznaj się, że brata na wygnanie skazałeś, a mnie na życie w wiecznej niepewności – słowami tymi Lendrin Cool zmusił Najstarszego ze starych do wyznania prawdy przed lendrinową społecznością.
 Najstarszy ze starych stał teraz skruszony przed całym swym zgromadzeniem i tłumaczył się ze swego złego uczynku. Lendriny zaś słuchały go i w rozpacz nad Lendrinem Coolem i bratem jego popadały. Żal było im zerwanej więzi braterskiej i darować nie mogły Najstarszemu ze starych tak daleko idącej intrygi. Tego, że okłamywał wszystkich swych poddanych dla własnej korzyści i ambicji swych zaspokojenia.

Po kilkutygodniowej naradzie, na którą starszyzna z czterech stron świata zjechała się licznie ustalono, że Lendrin Cool wszechkrólem Lendrinowej Wioski pozostać musi.




 Brat jego Lendrin Green do łask powrócił i pomocnikiem najbliższym Lendrina Coola został.
 Aida u boku jego znów miejsce swe odzyskała i miłością wzajemną go darzyła.
 Dziwadła wszelakie mieszkające pod Starym Dębem znów do Lendrinowej Wioski powracać mogły i z bliskimi swymi spotykać się zaczęły.
 Najstarszego ze starych klątwa jego własna macką swą tknęła i stał się potulnym, nieświadomym rzeczywistości starowinkiem.
 Sam Lendrin Cool zaś zaczął lendrinową rzeczywistość kreślić w sposób świadomy, kierując się dobrocią i miłością wielką. A w owym panowaniu pomagał mu najwybitniejszy z symboli  - Biedronek Zdzisław!


THE END


To już koniec drugiej części Lendrina Coola „Tajemnica Lendrina Greena”. Mama nadzieję, że czytało Wam się tak samo miło, jak mnie pisało;)
W przyszłym tygodniu krótkie podsumowanie ;)
Jutro Maksym Design i „Ciuszki na lato”;)

Dołącz do nas! Jesteśmy na Facebooku FanPage MaksymDesign


Zapraszam;)

środa, 5 czerwca 2013

LENDRIN COOL II

LENDRIN COOL to bajka o świecie cudownych stworków. Są tyciuchne, miluchne i służą nam swoją pomocą. Główny bohater to wyjątkowy LENDRIN COOL. W pierwszej części LENDRIN COOL - PRZYJAŹŃ, dowiedzieliście się na czym polega jego wyjątkowość. W części drugiej p.t. „TAJEMNICA LENDRINA GREENA” dowiecie się o nim jeszcze więcej;) Rodziców i dzieci zapraszam do czytania;)




LENDRIN COOL – TAJEMNICA LENDRINA GREENA
Rozdział 11


- Niestety nie możemy tego uczynić – drżącym głosem odparł Lendrin Green – jedynie miłość Aili do wioski sprowadzić mnie może.

- Jestem pewien, że Aila kocha cię całym sercem. Dała tego dowód, kiedy pomagała mi w odnalezieniu twej osoby!

-Musi ona zaklęcie powiedzieć czarowne, a ty w czynie owym pomocnym jej byc musisz

-Jak zatem dokonać tego czynu powinienem?

-Będąc u Wiosny Lendrinie Coolu pomogłeś jej nazwę kwiatów białych uzyskać. Wypowiedz ją teraz. Jeśli Aila kocha mnie, powinna zjawić się tu słysząc nazwę kwiecia owego

Lendrin Cool stanął pośrodku pieczary i z sił całych nazwę ową na głos wypowiedział:
-Zawilec Gajowy!
Pieczara wnet kwieciem białym się okryła, a wśród kwiecia zawilców cudnych lendrinka Aila w okazałości swej całej się pojawiła...

 Początkowo Lendrin Green uwierzyć nie mógł w to, co uwidział. Serce jego natychmiast uczuciem dozgonnej miłości zaczęło się napełniać. Pomimo tego, że czas odcisnął swe piętno na urodzie zacnej Aili, Lendrin Green nadal widział w niej tą samą młodziutką, pluszową kuleczką z czerwonymi kokardkami.

 Również Aila widząc Lendrina Greena nie kryła wzruszenia swego. Była to bowiem chwila, na którą niezmiernie długo czekać musiała. Chwila, kiedy znów zobaczyć zdoła miłość życia swego.

-Witajcie kochani- powitała wszystkich głosem aksamitnym – jestem niezmiernie szczęśliwa i rada zarazem, iż udało się wam siły swoje połączyć. Dziękuję przede wszystkim tobie Lendrinie Coolu – mówiąc to spojrzała na niego wzrokiem łagodnym i przenikliwym - za wytrwałość w osiągnięciu celu i za chęć poznania Tajemnicy Lendrina Greena.

 Lendrin Cool i Biedronek Zdziś ukłonili się pięknie przybyłej lendrince. Lendrin Green zaś spontanicznie podbiegł do niej, aby uściskać tak dawno niewidzianą miłość swoją.
 Kiedy zbliżył się do niej poczuł jak serce jego ogromnym żarem się zalewa. To samo uczucie i Ailę okryło. W jednym momencie padli sobie w ramiona i poczuli, że miłość jaka kiedyś ich połączyła nie minęła i niezmiennie ich otula.



 Kiedy Lendrin Green czule witał się z Lendrinką Ailą Lendrin Cool zastanawiał się nad ich dalszym losem. Nie wiedział w jaki sposób dostać się mają do Lendrinowej Wioski. Przecież nie posiadają już kluczy do Bram Pór Roku? Zanim jednak zdążył cokolwiek wymyślić, Aila przemówiła do wszystkich.

- Nadeszła pora abym zdradziła wam i swój sekret. Nie jestem bowiem zwykłą lendrinką z sekcji miłosnej. Posiadam bowiem dar szczególny. Potrafię zmieniać swe oblicze i życzenia wybitnych osobników spełniać.
-Tak jak Rybeńka Złota? – zaciekawił się darem Aili Lendrin Cool.
-Dokładnie tak jak Złota Rybeńka, gdyż to właśnie ja postać jej przyjmuję.
-Zatem czy dobrze mój umysł lendrinowy rozumuje? Czy to ty pomogłaś przyjaciołom moim w odzyskaniu zmysłów. Czy to ty pomocna mi byłaś w dotarciu do Lendrina Greena?
-Tak to ja Lendrinie Coolu – odparła jak zawsze aksamitnym głosikiem – teraz jednak zaklęcie czarowne wypowiem, które przeniesie nas do Wioski Lendrinów, lecz i daru owego mnie pozbędzie. Jestem jednak gotowa na to, aby życie zwyczajnej babulinki lendrinowej wieść. Z  Lendrinem Greenem u swego boku czuć się bowiem będę bezpiecznie i radośnie zarazem. Spytam was jeszcze czy gotowi jesteście na podjęcie walki o wasze przeznaczenie?
- Oczywiście- wspólnie odparli bracia
-Zatem zaczynajmy- dodała Aila i zaklęcie czarowne wyszeptała.




Wnętrze pieczary wypełniły wiśnie...te same, z których sok przeklęty wypił Lendrin Green. Teraz zaklęcie cofać się zaczęło, a sok na miejsce swoje powrócił, wypełniając soczyście owoce. Kiedy owo widowisko do końca swego dobiegło - w pieczarze nie było już nikogo. Wszyscy przenieśli się do Wioski Lendrinów za pomocą czarów wszechmocnych!

The enD

W przyszłym tygodniu „Walka o tron” hehe;)
Jutro Maksio po wizycie u lekarza;)

Zapraszam;)


   

czwartek, 30 maja 2013

LENDRIN COOL II

LENDRIN COOL to bajka o świecie cudownych stworków. Są tyciuchne, miluchne i służą nam swoją pomocą. Główny bohater to wyjątkowy LENDRIN COOL. W pierwszej części LENDRIN COOL - PRZYJAŹŃ, dowiedzieliście się na czym polega jego wyjątkowość. W części drugiej p.t. „TAJEMNICA LENDRINA GREENA” dowiecie się o nim jeszcze więcej;) Rodziców i dzieci zapraszam do czytania;)




LENDRIN COOL – TAJEMNICA LENDRINA GREENA
Rozdział 10

  Kiedy czary Przepowiadaczki moc swą ujawniły niespodziewanie oboje moc swą utraciliśmy. Bowiem wysłannikiem wiedźmy był nikt inny, jak sam Najstarszy ze starych. To on na wieczność urząd ten piastować zamierzał i dopuścić cię do władzy nie chciał. Sprytną intrygę uknuł i otumanił mnie obietnicami wszechwielkimi.
 Od tej pory posiadaczem symbolu Biedronki się stałem, ale mocy żadnej nie uzyskałem. Ty zaś symbol swój straciłeś i lendrinem nieokreślonym całe lata byłeś.
 Najstarszy ze starych moc naszą wspólną przejął i władzę swą absolutną wprowadził.
 Mnie na wygnanie skazał, a rodzicom naszym pamięć uszczuplił.
Stało się tak, że nie rozpoznali już we mnie syna. Byłem jedynie dalekim krewnym, którego społeczność za bezeceństwa wyklęła.
 I choć wydawać by się mogło, że z sytuacji owej wyjścia już nie ma to Najstarszy ze starych jednego nie przewidział....

  Lendrin Green zaprzestał swych opowieści, kiedy uwidział wielki smutek ogarniający Lendrina Coola. Wiedział, że to on winien jest całej zaistniałej sytuacji. Lendrin Cool bowiem słysząc o nienawiści swego brata i zazdrości przeogromnej w płaczu zaczął się zagłębiać. Nie wiedział jednak, że i jaśniejsza strona owej tajemnicy istnieje.
 Lendrin Green przytulił swego brata i kontynuować dalej zaczął:



 Społeczność bać się mnie zaczęła, więc tułaczkę swoją rozpocząć zmuszony byłem. Nikt z nas nie przewidział jednak, jak wielką moc ma miłość. Uczucie jakim darzyła mnie cudna Aila.
Ona to pod osłoną nocy na Wzgórze Lendrinów się wybrała. Pokonała swój strach przed tym miejscem i przed istotami tam mieszkającymi tylko po to, abym życie dalsze w godności spędził. Odnalazła Jednookiego Wielkie Serce, który wówczas hołotą dziwadeł przewodził i o czarach rzuconych na moją lendrinową postać opowiedziała. Na Wzgórzu Lendrinów, pod Starym Dębem wszyscy już o mojej niechlubnej przeszłości słyszeli. Wszyscy również bali się i nie chcieli mnie tam widzieć. Wszyscy poza Jednookim Wielkie Serce, który za namową Aili postanowił wyciągnąć do mnie swoją jedną rękę.

 Kiedy Wioskę Lendrinów opuściłem mieszkańcy szybko o mnie zapomnieli. Jedynie ta, która pokochała mnie, w sercu swoim pamięć o mnie piastowała.
 W noc, kiedy na Wzgórze Lendrinów dotarłem innym lendrinem się stałem. Jednooki Wielkie Serce szatkę mi sprawił, aby nikt symbolu mego nie uwidział. Dziwadła zaś zapewnił, że Lendrinem Greenem nie jestem. Od tego momentu, czyn swój niegodziwy naprawiać zacząłem.

 Każdej nocy Jednooki Wielkie Serce czary swe nade mną odczyniał. Okładał gałązkami pełnymi wiśni soczystych, aby klątwę ze mnie zdjąć. Wiedziałem, że nadejdzie czas taki, kiedy w końcu klątwa macki swe schowa, a ty mój bracie symbol swój odzyskasz i dzięki wskazówkom Aili na Wzgórze Lendrinów trafisz. Bowiem tylko połączenie mojego symbolu z twoim pozwalał na odzyskanie mocy twych nieprzeciętnych.
 Świadom byłem również tego, że społeczność wygnańców wszelakich dowie się o mym sekrecie, o tym że z Lendrinem Greenem obcować musieli w swej nieświadomości całej. O tym,że godność swoją utracę.



 Jak mówił Jednooki Wielkie Serce tak się i stało. Nocy pewnej ciebie ujrzałem i tobie oddać moc twoją mogłem. Do ciebie jednak należała decyzja jak mocy swej użyjesz i czy na poszukiwanie swego przeznaczenia ruszysz. Na szczęście nie zawiodłeś mego lendrinowego serca. W podróż życia się wybrałeś, przyjaciół zdobyłeś i moc swą uzyskałeś. Symbol twój wybitny Biedronek Zdziś stał się najsilniejszym z silnych symboli.

Lendrin Cool z zaciekawieniem przysłuchiwał się każdemu ze słów przez brata wypowiedzianych. Nie mógł jednak pojąć tego, dlaczego ukrywał się w Pieczarze owej i do Wioski Lendrinów nie powrócił? Co było tego powodem?

Lendrin Green i na to odpowiedzieć zamierzał:

- Jak wiesz Lendrinie Coolu, za błędy swe płacić trzeba. Najstarszy ze starych wiedział doskonale o tym, że obaj zbyt silny duet stworzyć możemy i o rozdzielenie naszej braterskiej dwójki się postarał.

 Ponieważ moc jego jest mocą potężną, kolejną klątwą obarczyć mnie zamierzał. Macki jej ostre miały marną mą postać wykończyć, jednak Cztery Pory Roku ukryć mnie zdołały. Tylko w Pieczarze owej klątwa jego mocy swej nie zdoła uwydatnić.

 Wściekły i pełen zła wszechmocnego Najstarszy ze starych w niemocy swej społeczność lendrinów informacją o mej wyprowadzce poczęstowała, a i tobie radził o Lendrinie Greenie zapomnieć.
 Na szczęście po raz kolejny miłość skrzydła swe rozpostarła. Ty uwierzyć w to nie chciałeś, a lendrinka Aila ponownie wskazówkę pełną dobroci ci dała. Tak więc dzięki twej determinacji, pomocy dobrych istot i miłości wielkiej do spotkania naszego doszło.

- Bracie mój – przerwał toczącą się opowieść Lendrin Cool – jestem rad, że brata mam tak zacnego. Rozumiem, że mogłeś nie darzyć mnie miłością i że zazdrość o mój wybitny symbol na złą drogę cię sprowadziła. Jednak kolejną szansę od losu otrzymałeś i w sposób najwspanialszy ją wykorzystałeś. Bądźmy zatem najlepszymi swymi braćmi i ruszajmy do wioski z wieścią tą cudną na ustach.

- Niestety nie możemy tego uczynić – drżącym głosem odparł Lendrin Green – jedynie miłość Aili do wioski sprowadzić mnie może.

- Jestem pewien, że Aila kocha cię całym sercem. Dała tego dowód, kiedy pomagała mi w odnalezieniu twej osoby!

-Musi ona zaklęcie powiedzieć czarowne, a ty w czynie owym pomocnym jej być musisz!

-Jak zatem dokonać tego czynu powinienem?

-Będąc u Wiosny Lendrinie Coolu pomogłeś jej nazwę kwiatów białych uzyskać. Wypowiedz ją teraz. Jeśli Aila kocha mnie, powinna zjawić się tu słysząc nazwę kwiecia owego.

Lendrin Cool stanął pośrodku Pieczary i z sił całych nazwę ową na głos wypowiedział:
-Zawilec Gajowy!
Pieczara wnet kwieciem białym się okryła, a wśród kwiecia zawilców cudnych lendrinka Aila w okazałości swej całej się pojawiła...



The enD

Czy Lendrinka Aila magiczne zaklęcie wypowie? Czy nadal Lendrina Greena uczuciem swym najszczerszym darzy? Oraz czy powrócić do wioski im się uda? O tym już w przyszłą środę;)

Jutro „Książeczki dla dzieci”.

Dołącz do nas! Jesteśmy na Facebooku FanPage MaksymDesign


Zapraszam;)

piątek, 24 maja 2013

LENDRIN COOL II


LENDRIN COOL to bajka o świecie cudownych stworków. Są tyciuchne, miluchne i służą nam swoją pomocą. Główny bohater to wyjątkowy LENDRIN COOL. W pierwszej części LENDRIN COOL - PRZYJAŹŃ, dowiedzieliście się na czym polega jego wyjątkowość. W części drugiej p.t. „TAJEMNICA LENDRINA GREENA” dowiecie się o nim jeszcze więcej;) Rodziców i dzieci zapraszam do czytania;)




LENDRIN COOL – TAJEMNICA LENDRINA GREENA
Rozdział 9

 Podążył zatem do łoża owego i zobaczył brata swego. Leżał nieruchomo i oczy miał ledwo otwarte. Widać było, że siły z niego ujść musiały, gdyż długo tu w osamotnieniu bytował....a i pewien nie był, czy Lendrin Cool odnaleźć go zechce i zdoła. Kiedy jednak ujrzał oblicze brata swego, młodszego....jakby życie do niego wracać zaczęło. Z każdą minutą nabierał sił witalnych. Twarz jego rumieńcem się okryła, wzrok wyostrzył, a serce szybciej bić zaczęło.
 Po chwili niedługiej sam wstać już mógł i z bratem swym się przywitał. Było to powitanie pełne miłości, ale i wstydu zarazem. Lendrin Green bowiem czynu karygodnego dopuścić się zdołał wobec brata swego Lendrina Coola. Teraz czas nadszedł, aby prawda na jaw wyszła. Aby Lendrin Cool wybaczyć mu zechciał. Nadszedł czas pojednania...

 -Najwspanialszy mój bracie – z przejęciem w głosie mowę swą Lendrin Green rozpoczął – rad jestem niezwykle, iż odnaleźć mnie zdołałeś. Wiem, że długą i krętą drogę pokonałeś, aby uratować mnie i tajemnicę moją poznać. Muszę cię jednak ostrzec, że może ona w sercu twym lendrinowym ranę okrutną zrodzić. Wiedz jednak, że szczerze żałuję czynu swego i jestem gotów ponieść jego wszelkie konsekwencje.
 Lendrin Cool czuł, że gotów jest usłyszeć wyznanie swego brata. Wielu jego czynów zrozumieć dotąd nie mógł. Wiedział, że teraz je pozna.
 Lendrin Green przysiadł, jego lico całkiem powagą się okryło i tajemnicę swą zdradzać zaczął...

- Dawien dawno zacną rodzinę miałem. Kochających i wyrozumiałych rodziców, którzy wieloma talentami mnie obdarowali. Dzięki temu wiedzę wielką zdobywałem i wśród najważniejszych w Lendrinowej Wiosce bytowałem. Kariera moja toczyła się szybko. Ze zdaniem moim liczono się wszem i wobec. To czyniło mnie jednym z najważniejszych.
 W owym czasie poczynania moje wiernie śledziła lendrinka Aila. Jej głos był tak delikatny jak aksamit. Jej dusza czysta jak górski strumyk. Również jej uczucie do mnie było przejrzyste i w intencjach światłe.
 Tak wiec wiedzieć musisz, że i moje serce miłością do niej przepełnione było. Niestety chęć władzy wszechobecnej - całkiem moje życie miłosne i rodzinne odmieniło.
 Familia, w której wychować się zdołałem symbolem Serca była naznaczona. Wszyscy wspierali się i miłością otaczali. Stan ten trwał do dnia pamiętnego, kiedy na lendrinowym świecie pojawiłeś się ty.
 Pierwszym zwiastunem tego, że jest to wydarzenie niebywałe było przybycie czterech pór roku. Wszystkie one u podnóża kołyski twojej ustawiły się rządkiem i rodzicom naszym wieść o inności symbolu przekazały.




 W domu naszym rodzinnym konsternacja nastała. Nikt nie wiedział bowiem co począć z maleńkim lendrinem, który zamiast Serca symbol Biedronki piastuje. Matka nasza w łzach tonęła nie wiedząc co czynić. Ojciec zaś miejsca dla siebie odpowiedniego znaleźć nie mógł. Dopiero ja jako najmądrzejszy z grona postanowiłem nowiną ową z Najstarszym ze starych się podzielić.
 Ten wysłuchał mnie uważnie i wiedzę tajemną zdradził. Otóż jasnym stało się, że ani on, ani ja nigdy na szczycie politycznych względów nie staniemy. Wieść bowiem owa niosła ze sobą przekaz, iż tylko lendrin z symbolem wybitnym „Biedronkiem” najpotężniejszym z lendrinów będzie. On Wioską Lendrinów zawładnie i rządy w niej będzie swe uskuteczniać.
 I chociaż początkowo radość mnie ogarnęła, że lendrinem owym jest mój brat, to jednak po chwili żałować własnej postaci zacząłem. Bo przecież to ja byłem tym najmądrzejszym! Ja posiadaczem wszelakich talentów byłem i nośnikiem naukowej wiedzy! Dlaczego to nie ja symbol Biedronka posiadłem?!
 Od pamiętnej tej chwili nienawidzieć zacząłem cię z całej swej mocy. Rodzicom owych wieści nie zdradziłem, gdyż na plan drugi usuwać się nie chciałem. Wolałem trzymać ich w niewiedzy i na męczarnie ich patrzeć, niż o tak wielkim cudzie im zwiastować.
 Niestety dzień, w którym Najstarszy ze starych zdradzić miał wioskowej społeczności o narodzinach Wybrańca, zbliżał się nieubłaganie i...




....i wtedy na drodze żywota mojego Przepowiadaczka się pojawiła - mówiąc to Lendrin Green rzewnymi łzami płakać zaczął -  Ona to pomysł mi chytry podsunęła i władzą wszechobecną kusić zaczęła. Mikstura, którą z wiśni najsłodszych przygotowała, miała zapewnić mi władzę największą. Po wypiciu jej symbole nasze zamienić miały się miejscami swymi, a ja stać się miałem Wybitnym Lendrinem o mocy największej.
 I chociaż wyrzec miałem się braterstwa twego i rodziny. Chociaż zapomnieć miałem o miłości mej największej Aili, to jednak skusić się dałem i miksturę czarowną wypić zdołałem.
 Kiedy czary Przepowiadaczki moc swą ujawniły niespodziewanie oboje moc swą utraciliśmy. Bowiem wysłannikiem wiedźmy był nikt inny, jak sam Najstarszy ze starych. To on na wieczność urząd ten piastować zamierzał i dopuścić cię do władzy nie chciał. Sprytną intrygę uknuł i otumanił mnie obietnicami wszechwielkimi.
 Od tej pory posiadaczem symbolu Biedronki się stałem, ale mocy żadnej nie uzyskałem. Ty zaś symbol swój straciłeś i lendrinem nieokreślonym całe lata byłeś.
 Najstarszy ze starych moc naszą wspólną przejął i władzę swą absolutną wprowadził.
 Mnie na wygnanie skazał, a rodzicom naszym pamięć uszczuplił.
Stało się tak, że nie rozpoznali już we mnie syna. Byłem jedynie dalekim krewnym, którego społeczność za bezeceństwa wyklęła.
 I choć wydawać by się mogło, że z sytuacji owej wyjścia już nie ma to Najstarszy ze starych jednego nie przewidział....

The enD

Czego nie przewidział starowinek dowiecie się w przyszłą środę;)
Jutro wypad do Botanika;)


Dołącz do nas! Jesteśmy na Facebooku FanPage MaksymDesign



Zapraszam;)
  

środa, 15 maja 2013

LENDRIN COOL II


LENDRIN COOL to bajka o świecie cudownych stworków. Są tyciuchne, miluchne i służą nam swoją pomocą. Główny bohater to wyjątkowy LENDRIN COOL. W pierwszej części LENDRIN COOL - PRZYJAŹŃ, dowiedzieliście się na czym polega jego wyjątkowość. W części drugiej p.t. „TAJEMNICA LENDRINA GREENA” dowiecie się o nim jeszcze więcej;) Rodziców i dzieci zapraszam do czytania;)




LENDRIN COOL – TAJEMNICA LENDRINA GREENA
Rozdział 8

Lendrin Cool zwrócił się jeszcze do uradowanego Dziadka Mroza, aby miłością nadal darzył wnuczkę, ale aby wolności jej nie odbierał. No bo przecież młodość swoje prawa ma. Niech Zima szaleje i puchem śnieżnym wieje, lecz dziadka niech szanuje i wie co się z nim dzieje.
 Pani Zima i Dziadek Mróz zgodnie przytaknęli. Zima ponownie kilka kółek na śniegu wyznaczyła i drogowskaz na lodowiec przybyłym przedstawiła.
- Ostatni klucz jaki macie jest kluczem do Wiosny. Ponieważ drogę swoją pokonaliście śmiało i każdej z nas pomogliście wielce zamienię go w klucz do Pieczary Magicznej. W lodowcu największym, w podziemiu głębokim jest brat twój Lendrinie, na łożu szerokim. Jest słaby i wiotki lecz pełen nadziei, a ty go uzdrowisz i wszystko się zmieni.

 Pani Zima jak zapowiedziała tak uczyniła, zamieniając klucz wiosenny na klucz do tajemnicy wielkiej. Do Tajemnicy Lendrina Greena.


 W oddali widać było największy z lodowców. Lendrin Cool wiedział, że właśnie tam, w Magicznej Pieczarze ukrywa się brat jego Lendrin Green. Wiedział też, że z każdym swoim lendrinowym krokiem jest coraz bliższy poznania jego wielkiej tajemnicy.
 Ponieważ droga do lodowca nie należała do iście krótkich dróg, Lendrin Cool miał sporo czasu, który na myślenie przeznaczył. Trapiły go różne pytania i przypuszczenia zarazem.
Dlaczego brat jego za stryja się podawał? Co sprawił, że wygnany z wioski został i z dziwadłami na Wzgórzu Lendrinów zamieszkał? Kim była babulinka lendrinowa, która dwukrotnie w odnalezieniu jego osoby pomogła? Dlaczego symbol jego, który początkowo biedronką miał być w rzeczywistości sercem się okazał? Doprawdy wątpliwości i niejasności w całej tej historii było wiele, a w wyjaśnieniu ich mógł pomóc jedynie Lendrin Green.




 Przed północą Lendrin Cool do podnóża lodowca potężnego dotarł. Ponieważ mroźno było nadal, Zdziś dyskretnie zakamuflowany w lendrinowym futerku drzemał całą podróż. Dopiero teraz oczka swe zaspane otworzył jakby wyczuł, że u wrót Magicznej Pieczary już się znajdują.
-Lendrinie Coolu, czy mój zmysł najwybitniejszy mnie nie myli, czy jesteśmy już u podnóża owego lodowca – zapytał, choć pewien był odpowiedzi.
-Nie mylisz się biedronku Zdzisiu, nie mylisz. Właśnie zamiar mam kluczem wrota Magicznej Pieczary otworzyć, ale lęk mnie ogarnia, gdyż nie wiem cóż tam uwidzę – niepewnie odpowiedział Lendrin Cool.
-Odwagi Lendrinie Coolu! Nie zapominaj, że jesteś wyjątkowym lendrinem, właścicielem wybitnego Symbolu. Niech nie straszne będą ci owe niepewności.
Słowa Zdzisia dodały Lendrinowi otuchy wielkiej. Zdecydowanym ruchem klucz w zamku przekręcił i wkroczył do Pieczary Magicznej.

Jego oczom ukazały się długie schody, które w podziemie kręto się wiły. W głębinach owych Lendrina Greena ujrzeć zamierzał, dlatego szybko schodzić po nich zaczął. Kiedy na sam dół dotarł zobaczył niewielką komnatę. Była jasno oświetlona i w dobrym guście utrzymana. W końcu samym łoże się rozpościerało. Teraz Lendrin Cool przypomniał sobie słowa Pani Zimy, która uprzedziła go,że na nim właśnie leży osłabiony brat jego.
 Podążył zatem do łoża owego i zobaczył brata swego. Leżał nieruchomo i oczy miał ledwo otwarte. Widać było, że siły z niego ujść musiały, gdyż długo tu w osamotnieniu bytował...a i pewien nie był, czy Lendrin Cool odnaleść go zechce i zdoła. Kiedy jednak ujrzał oblicze brata swego, młodszego....jakby życie do niego wracać zaczęło. Z każdą minutą nabierał sił witalnych. Twarz jego rumieńcem się okryła, wzrok wyostrzył, a serce szybciej bić zaczęło.




Po chwili niedługiej sam wstać już mógł i z bratem swym się przywitał. Było to powitanie pełne miłości, ale i wstydu zarazem. Lendrin Green bowiem czynu karygodnego dopuścić się zdołał wobec brata swego Lendrina Coola. Teraz czas nadszedł, aby prawda na jaw wyszła. Aby Lendrin Cool wybaczyć mu zechciał. Nadszedł czas pojednania...

The enD

W przyszłym tygodniu Lendrin Green tajemnicę swą zdradzi....
A jutro w Maksym Design czas na odpoczynek czyli "Dla każdego coś miłego";)

Dołącz do nas! Jesteśmy na Facebooku FanPage MaksymDesign

Zapraszam;)

środa, 8 maja 2013

LENDRIN COOL II


LENDRIN COOL to bajka o świecie cudownych stworków. Są tyciuchne, miluchne i służą nam swoją pomocą. Główny bohater to wyjątkowy LENDRIN COOL. W pierwszej części LENDRIN COOL - PRZYJAŹŃ, dowiedzieliście się na czym polega jego wyjątkowość. W części drugiej p.t. „TAJEMNICA LENDRINA GREENA” dowiecie się o nim jeszcze więcej;) Rodziców i dzieci zapraszam do czytania;)

 

 

 

LENDRIN COOL – TAJEMNICA LENDRINA GREENA

Rozdział 7

 

-Dzięki wam ludzie w tym roku piękną Jesień będą mieć- rzekła – przyjmijcie w podzięce ten oto klucz do zimowych wrót – mówiąc to padała im śnieżnobiały przedmiot. – Zanim jednak do siostry mojej się dostaniecie musicie wiedzieć, że sroga ona bywa wielce! Aby załagodzić jej ostry charakter potrzebować będziecie kilku listków z sukni mojej.

-Ale przecież przyjąć ich nie możemy? – zdziwił się Lendrin Cool – są one bowiem wielce dla Ciebie ważne i zdobią cię od niepamiętnych czasów!

-Dzięki wam zrozumiałam, że piękno to nie tylko mój wygląd. To również to w jaki sposó postrzegam świat i jak o niego dbam. Zatem te kilka listków nie pozbawi mnie mocy żadnej – Jesień urwała najokazalsze i najbarwniejsze liście i Lendrinowi do koszyczka z wisienkami dołożyła – a teraz ruszajcie, jesteście już gotowi na poznanie Wielkiej Tajemnicy – pożegnała ich Złotą Myślą i do porządkowania kasztanów powróciła...

 

  W momencie, kiedy Lendrin Cool klucz przekręcił we wrotach zimowych poczuł, jak okala go zimne powietrze. Po wkroczeniu do Zimowego Królestwa zimno było tak dotkliwe, że Zdziś sfrunął wprost w jego ramiona i wtulił się w ciepłe futerko swego pana.

 Kraina Lodu zrobiła na nich niewyobrażalne wrażenie. Wokół piętrzyły się lodowe góry, a z nieba nieustannie spadały wielkie płatki śniegu. Całość otulał zimowy, biały puch. I chociaż był to widok bajkowy, to jednak zdawali sobie sprawę z tego,że właścicielką owych pięknych włości jest sroga Pani Zima. Chyba spotkania z nią obawiali się najbardziej.

 Wędrowali już pewien czas, ale w zasięgu swojego wzroku Lendrin Cool nie widział nikogo. Zdziś z racji tego, że nadal tulił się do Ledrina Coola zdawał się jedynie na jego komentarze dotyczące rzeczywistości, w której się znaleźli. I kiedy Lendrinowi Coolowi zaczynała już doskwierać nuda spowodowana monotonią krajobrazu zobaczył małą kulkę toczącą się z góry. Z czasem kula była coraz bliżej i bliżej. Stawała się coraz większa i większa. Dopiero teraz Lendrin Cool mógł zobaczyć, że w rzeczy samej nie jest to kula, a młoda, wiotka istota. Oczywiście nie staczała się z góry, tylko niesamowicie szybko ześlizgiwała się z niej na desce drewnianej, do której obie nogi jej przyrośnięte były. Po chwili wesoła istotka stała już przed Lendrinem Coolem i z nutką zmęczenia w głosie witała go:

- Hej Lendrinie Coolu, witam w moich śnieżnych progach. Kogo szukasz pluszaku dobroduszny, właścicielu symbolu wybitnego! – zwróciła się do niego, a w momencie tym Zdziś poczuł się bardzo docenionym symbolem.

- Witaj urocza, szybka istotko. Szukam brata mego Lendrina Greena. Aby odnaleźć go muszę najpierw z Zimą, srogą Panią się spotkać. Czy nie wiesz gdzie szukać jej mogę?

-Owszem wiem – z szelmowskim uśmieszkiem odparła kruszyna z nogami uwięzionymi w desce sporej – to ja jestem Pani Zima!

 Lendrin Cool przetarł oczy ze zdumienia! Nawet Zdziś wychylił swoją łepetynkę, aby ową Panią uwidzieć. Czyż nie miała być sroga i potężna?

 -Przepraszam z serca swego szczerego- zakłopotany, zaczął tłumaczyć swoją gafę Lendrin Cool – zupełnie inaczej postać twa wyobraźnia moja rysowała. Zatem czy możesz powiedzić mi, gdzie brat mój ukrywa się?

-Mogę, ale nie powiem! – przewrotnie zaśmiała się Zima – może mój dziadek wam na to odpowie?

-A czemu nie ty? Dlaczego uczynić tego nie chcesz? – dopytywał się Lendrin Cool

- Odpowiadać mi się nie chce, a stary Dziadek Mróz zapewne to uczyni.

-A do Dziadka swego nas zaprowadzisz?

-Ja??? – Pani Zima oczy wielkie zrobiła – nigdy! Z Dziadkiem Mrozem w wielkim gniewie żyję i zamiaru takiego nie mam, aby odwiedzać go razem z wami.

-Zatem wskaż nam drogę, a sami do niego podążymy.

Zwinna Pani Zima kilka kółek na śniegu deską swoją nakreśliła i drogę przybyłym wskazała. Sama nie mówiąc już nic...daleko odjechała.



 Zastanowiło to Lendrina Coola. Bo na pierwszy rzut oka Pani Zima wyglądała na kruchą, wesołą i zwinną istotkę, ale w tak krótkim czasie charakterek swój nieznośny pokazała. Może rzeczywiście srogą być umiała? Zanim przemyślenia swoje dokończył ujrzał staruszka smutnego.

-To zapewne Dziadek Mróz- zwrócił się do Zdzisia i wyjrzeć mu zezwolił.

-Zaaaappppeeewnnneee-trzęsąc się z zimna Zdziś odpowiedział.

-Dzień dobry Dziadku Mrozie – rozpoczął rozmowę z dziadkiem owym – jestem Lendrin Cool i przybywam do ciebie w ważnej sprawie. Szukam brata swego Lendrina Greena. Podobno znasz miejsce jego kryjówki.

 Dziadek Mróz zrobił mało wyraźną minę, ale po chwili odpowiedział:

- Witaj Lendrinie Coolu. Owszem jestem Dziadkiem Mrozem, ale informacji owej nie posiadam. Miejsce kryjówki zna jedynie niesforna moja wnuczka Zima – mówiąc to jeszcze wyraźniej posmutniał.

-Jak to? – zdziwił się Lendrin Cool – przecież to właśnie ona przysłała nas do ciebie twierdząc, że to ty wskazówki owe nam zdradzisz?

-Taka już jest Zima – żalił się dziadzio – niesubordynowana, mała pannica. Bywa nieprzewidywalna i figle płatać uwielbia. Do tego strasznie surowa jest, ale niestety przede wszystkim dla mnie.

- Jak to dla Ciebie? Dlaczego? Przecież dziadkiem jej jesteś? Szacunek swój powinna ci oddawać i opieką otaczać!

-Powinna, a i owszem – Dziadek Mróz mówiąc to łzę w kształcie gwiazdki z oka upuścił – lecz zbyt duża jest między nami różnica wieku. Ona młoda, myśli tylko o szaleństwie i zabawie, a ja stary chciałbym mieć ją ciągle na oku i nad bezpieczeństwem jej czuwać. To budzi największe konflikty, bo rozumieć się przestajemy...

  Lendrin Cool oddalił się nieco i ze Zdzisiem całą sytuację obgadał. Po chwili wrócił z dobrą wiadomością.

-Już wiem jak konflikt owy rozwiązać, prośbę mam tylko do ciebie dziadku, abyś Zime do nas przywołał.



 Dziadek Mróz gwizdnął, świstnął i znikąd znów rozbrykana Zima się pojawiła. Była nieco rozdrażniona, bo widzieć się z dziadkiem nie chciała, ale na gwizdy owe zawsze posłuszna być musiała.

- Jestem dziadku! I wiesz, że słuchać cię nie będę. Nie zdradzę również miejsca w którym Lendrin Green się skrywa, gdyż ochoty na to nie mam. Tak więc na darmo mnie nawoływałeś- mówiąc to minę niezwykle obrażoną ukazała.

-Mylisz się Zimo!- spokojnie wtrącił się Lendrin Cool – znam cię od niedawna, ale sekret twój poznałem. Twe serce młode jest i zdrowe, ale lodem pokryte i szronem. W swym egoistycznym postępowaniu siostrę swoją, Jesień przypominasz. Ona jednak na urodzie swojej się koncentrowała, a ty na czerpaniu z życia wszelakich przyjemności.

-Być może Lendrinie Coolu, ale co chciałbyś we mnie zmienić?

-Ocieplić chcę serce twe i co za tym idzie stosunki twoje z najbliższą ci osobą. Bo jak widzę sroga jesteś, ale nie dla nas, nie dla swego dziadka, ale dla samej siebie. Odbierasz sobie zaszczyt obcowania z kimś starszym, mądrzejszym i oddanym tobie.

-Jak to zrobisz? – Zima zaczęła minę mieć coraz to poważniejszą

-Przyjmij prezent owy – mówiąc to Lendrin Cool liście jesienne, kolorowe i piękne wyjął i Zimie wręczył.

 Kiedy Zima liści tych  zjawiskowych i barwnych dotknęła poczuła, jak serce jej mięknie i miłością się napełnia. Tęczowa paleta kolorów, nigdy wcześniej przez Zimę niewidziana, mocno ją wzruszyła. W momencie płakać zaczęła płatkami śniegu i do Dziadka się przytuliła. Zrozumiała, że szacunek, przyjaźń i wdzięczność za troski o nią, to najwspanialszy ze skarbów. W jednej chwili jakby spoważniała, wyrosła, dojrzała.

 Lendrin Cool zwrócił się jeszcze do uradowanego Dziadka Mroza, aby miłością nadal darzył wnuczkę, ale aby wolności jej nie odbierał. No bo przecież młodość swoje prawa ma. Niech Zima szaleje i puchem śnieżnym wieje, lecz dziadka niech szanuje i wie co się z nim dzieje.

 Pani Zima i Dziadek Mróz zgodnie przytaknęli. Zima ponownie kilka kółek na śniegu wyznaczyła i drogowskaz na lodowiec przybyłym przedstawiła.

- Ostatni klucz jaki macie jest kluczem do Wiosny. Ponieważ drogę swoją pokonaliście śmiało i każdej z nas pomogliście wielce zamienię go w klucz do Pieczary Magicznej. W lodowcu największym, w podziemiu głębokim jest brat twój Lendrinie, na łożu szerokim. Jest słaby i wiotki lecz pełen nadziei, a ty go uzdrowisz i wszystko się zmieni.

 Pani Zima jak zapowiedziała tak uczyniła, zamieniając klucz wiosenny na klucz do tajemnicy wielkiej. Do Tajemnicy Lendrina Greena.


The enD

 

W przyszłym tygodniu dalsze losy Lendrina Coola i Lendrina Greena;)

A jutro Maksym Design  „Maksio na spacerze”.

 

Zapraszam;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...